piątek, Listopad 4th, 2011
Asocjacje
Często spotykam się z przypadkami, w których kiedy dowiaduję się jak na imię swemu maluchowi dali jego rodzice zbiera mi się na śmiech. A to najbardziej łagodna reakcja. Czasami bywa również, iż chce mi się ryczeć, jestem załamany, zawstydzony, po prostu nie mogę uwierzyć. O smaku się podobno nie kłóci, to co może nie podobać się mojej osobie, pozostali mogą uważać za doskonałość – i na odwrót. Rzecz jednak w tym, że myślę, że co poniektóre imiona tak wyraźnie zakorzenione są w naszych umysłach, tak zgodnie się nam z czymś lub kimś kojarzą, iż sporym niebezpieczeństwem jest chrzczenie tak swoich podopiecznych, które na dodatek mają nasze nazwisko. Spotkałem się np. z chłopcem o imieniu Adolf, i na pewno nie był Niemcem. W swoim życiu dostąpiłem okazji uścisnąć rękę Albinowi, który ani trochę nie posiadał śnieżnobiałej skóry oraz Alfonsowi, który bynajmniej zarabiał na życie zasiadając w redakcji w czasopiśmie – i nie była to podpucha. W życiu politycznym Polski głośno udzielają się również mężczyźni o ciekawie brzmiących imionach Maria – jest przecież Pan Rokita a także prezydent Komorowski – czy wam też coś tu nie pasuje? Jeżeli rozchodzi się o kobiety, moja kumpela ma na imię Genowefa i nawet nie pytajcie czy ma na nazwisko Pigwa. Jest także Sonia, która kojarzy mi się z malutkim, bezbronnym szczurkiem, którego trzyma się w terrarium, a także Żaklina, której imię z trudem przechodzi mi przez aparat dźwiękowy. Myślę, że im dłużej i mocniej rodzice główkują nad imionami dla swych dzieci, tym gorsze są tego rezultaty.
Please leave a Comment