piątek, Listopad 11th, 2011
Dyskretny fotograf
Ostatnio brałem udział w uroczystości ślubnej moich znajomych.
Jako wierzący inaczej bardziej interesowało mnie wszystko dokoła.
To, ktoś się spóźnił, to komuś z zainteresowania przymknęło się oko,
czy ministrant krzątający się ślamazarnie pomiędzy ławami z tacą na drobne.
Czy też babcie, ciocie i wujkowie, którzy cały ten szoł starali się uwiecznić
W pewnym momencie moją uwagę przykuł wynajęty fotograf ślubny.
Poruszał się cicho po świątyni. To tu z zakamarka trzasnął fotę.
To wszedł się na górną nawę. To cicho w zakamarku oparty o statyw gdzieś tam sobie celował.
Niby nic, jednak zaintrygowało mnie jak on robi zdjęcia, skoro nic mu nie mryga, a rodzinne aparaciki błyskają, że aż jasno się robi przed oczami.
Stwierdzę jednak, że w kościele najjaśniej nie było.
Minął jakiś okres, młodzi wrócili z miodowego, spotkaliśmy się więc,
żeby pochwalili się pamiątkami.
Na pierwszy rzut poszły zdjęcia z miesiąca miodowego. Piękne widoczki i oni, zakochani.
Później ślub i wesele – najpierw męka przy tysiącach zdjęć z familijnych
aparacików. Co drugie nie ostre, to ciemne że nic nie widać lub błysk z flesza
przesłaniał całą fotkę. Na deser pokazali śliczny skórzany album. Nie było
w nim masy fot, tylko kilkanaście, bądź kilkadziesiąt. Jego oglądanie nie było katorgą.Każda fotka czytelna, piękna, opowiadająca historię. Wszystkie nie za ciemne, nie za jasne, wyraźny pierwszy i drugi plan.
Zaproszeni goście wyraźni i czytelni.
Oglądając ten klaser przypomniałem sobie cicho przemykającego fotografa,
robiącego zdjęcia z oddali, bez błysków i fleszy. Mogę więc powiedzieć, że profesjonalna
fotografia ślubna, to zarówno trudne rzemiosło jak i odrobina sztuki.
Please leave a Comment